Obserwatorzy

piątek, 9 kwietnia 2010

Byłam na zakupach...

Z racji tego ze mąż ma parę dni wolnego wybraliśmy się na zakupy, a raczej ja się wybrałam ;o), bo mąż kupił tylko książkę, a ja zaszalałam w pasmanterii u Anpoli ( znam z Allegro), pani Ania otworzyła nową pasmanterie się okazało.
Moje nabytki to MOZAIK i MERCAN obie z firmy HiMALAYA, ta pierwsza poszła już pod druty i jestem nią oczarowana, kolory są piękne i wiem, że kupie następne motki, MERCAN też zapowiada się ciekawie...chociaż nie potrafię uchwycić rzeczywistego koloru.

środa, 7 kwietnia 2010

skonczylam kolejny hafcik


skonczylam kolejny hafcik, ktory prawdopodobnie bedzie przeznaczony na poduszki, no bo ilez mozna miec obrazkow na scianach, chociaz maz mowi ze lepiej oprawic? hmmm.... jak zobacze jakis ladny material na poduszki to beda poduszki.

niedziela, 4 kwietnia 2010

Skończyłam szydełkową bluzeczkę

trochę zmodyfikowałam, a raczej uprościłam bo nie lubię takich zbyt strojnych

tadam....

poniedziałek, 22 marca 2010

Letni sweterek dla mamy

Skończyłam czarny sweterek z Ibizy Yarn Artu ma 550 metrów na 100 g, włóczka bardzo wydajna bo zużyłam niecałe 200g, druty 3,5 i 4 mm. Włóczka godna polecenia, na letnie wyroby w sam raz, tylko trzeba wziąść pod uwagę to, że włóczka jest lejąca i dosyć rozciągliwa, chyba sobia zamówie ją na spódnice tylko zastanawiam się nad kolorem. Sweterek nie prezentuje się najlepiej, bo nie ma jeszcze guzików i na manekinie jakoś się haczy...

piątek, 19 marca 2010

chlebek cebulkowy


Upiekłam chlebek i miałam dosłownie troszeczke zielonej cebulki i wyszlo super, następnym razem zblanszuje na patelni zwykłą pewnie też będzie smakować...

wtorek, 16 marca 2010

Sentymentalna podróż






Wczoraj będąc u mamy napotkałam się na porządki siostry i odzyskałam pare drobiazgów z dzieciństwa, jest to mały misiek którego mama mi kupiła w kiosku, uparłam się na niego niemiłosiernie i nie chciałam odpuscić,a w zasadzie byłam grzecznym dzieckiem.
Jak go wczoraj zobaczyłam to mi się łezka w oku zakręciła hihi. Drugą rzeczą jest torebka, jedyna jaką miałam w młodosci i strasznie ją lubiłam co widać po stanie w jakim się znajduje...
Przypomniałam sobie że mam też torebkę kuferek po babci i chciałam ją odnowić, ale nie wiem jak się do tego zabrać, ponieważ bigle są pokryte niklem, który w paru miejscach odprysnął :( , a kuferek jest uroczy i skóre mogłabym pomalować na inny kolor.
A na koniec musze wam pokazać moje kaktusiki które pięknie kwitną...

piątek, 12 marca 2010

Życiowo...

Dziś rano moja waga pokazała 68,8 kg, myśle że 7 z przodu pożegnałam na zawsze, mam nadzieję że teraz waga zacznie spadać, bo zostało do końca 3,8 kg i będę utrwalać.
Moja babcia już w domu, ale wypisała się na własne żądanie,bo miała już dosyć kłucia, ręce ma całe w siniakach. Dziękuje wam wszystkim za słowa otuchy, bardzo pomagają w trudnych chwilach, a będzie ich jeszcze wiele bo podobno problem będzie się powtarzał, niestety moja babcia jest strasznie rozkapryszona i wszystkim ubliża w chorobie :(. Dziś z siostrą jechałyśmy do niej żeby posprzątać i umyć okna , trochę humorek jej się poprawił, ale dała nam w kość wczoraj.Po droge oczywiście złapałam gumę i w teorii wiem jak zmienia sie koło, ale w praktyce nie wychodziło, śruby nie chciały się poluzować i byłyśmy w kropce, ale jakiś pan który widział nasze starania marne zlitował się i pomógł wymienić koło. ;)